O MNIE

Witajcie!
Nazywam się Marta Liwak.
Jestem podcasterką, blogerką i samozwańczą Ambasadorką Optymizmu i Radości.
Odkąd pamiętam piszę listy i pamiętniki. Bardzo lubię bawić się słowem, głosem i dźwiękiem. Jestem entuzjastycznie nastawiona do życia i mam głowę wciąż pełną pomysłów.
Uwielbiam uczyć się nowych umiejętności, poznawać nowych ludzi i budować z nimi relacje. Jestem niepoprawną optymistką, dlatego z radością i odwagą patrzę w przyszłość.
Bycie podcasterką to jedna z najpiękniejszych przygód mojego życia.

Od 12 lat mieszkam pod Dublinem i tutaj razem z mężem i córcią tworzymy zgrane “najmniejsze państwo świata”.
Szczęśliwa i kochająca się rodzina to mój największy skarb i sukces. A wszystko to dzięki moim super mocom jakie odkrywam w sobie każdego dnia, chociażby poprzez rozwój osobisty, poszukiwanie odpowiedzi z dziecięcą ciekawością i wieczny głód nowości.

Nie raz sprawdziłam moc słów.

Wciąż się uczę dobierać je prawidłowo. Niewiarygodne ile pracy trzeba włożyć aby umieć skutecznie porozumieć się z drugim człowiekiem. Ile czasu trzeba poświęcić aby dokumentować w pamiętnikach wszystko to o co serce prosi. W pewnym momencie chciałam przekazać tę radość i aktualności wszystkim znajomym na raz. Zostawić coś po sobie aby kiedyś móc powiedzieć, że warto było i nie zmarnowałam ani chwili.

Zaczęłam się więc uczyć. Niewątpliwie ogromny wpływ na to co teraz robię miały wszystkie szkolenia które ukończyłam.
Pamiętam, ile godzin zajmowało mi montowanie podcastów. Pamiętam ile błędów popełniłam w komunikacji z drugim człowiekiem. Mam na swoim koncie także nieprzespane noce pracując nad sobą.
Choć wiem, że jest to dopiero początek drogi, narzędzia i techniki jakich się nauczyłam pomagają mi, pomagać innym, dobrym słowem.
Zarówno w podcastach jak i w listach staram się dobierać słowa tak, aby każdy odbiorca mógł znaleźć w nich cząstkę siebie. W rezultacie moje podcasty i cały montaż zajmują mi coraz mniej czasu i dają coraz więcej frajdy. A pisanie listów do czytelników i doszkalanie się w malowaniu słowem jest dla mnie wspaniałą podróżą.

Szkoła.

W podstawówce pisałam artykuły do szkolnej gazetki, śpiewałam w zespole i kościelnym chórze. Wszędzie mnie było pełno i naturalnie umiałam dopasować się do rozmówcy, w rezultacie większość znajomych czerpała ogromną frajdę z przebywania w moim towarzystwie.

Na koloniach byłam przewodniczką stada i już po godzinie znałam wszystkie imiona dzieci w autobusie. Uprzyjemniałam podróż śpiewając przy mikrofonie, a dojeżdżając po kilku godzinach z Bogatyni nad morze, już wiedziałam z kim będę w pokoju : )
Kolonie zawsze kończyły się płaczem za przyjaciółkami, wspomnieniami, wpisami w pamiętniku, tęsknotą i oczywiście magią korespondencji.

Mając maturę w ręku wyruszyłam w pierwszą w życiu przygodę. Wyprowadziłam się do Zielonej Góry, która wydawała się dla mnie wtedy “wielkim światem”.

Ukończyłam Zarządzanie i Marketing na Uniwersytecie Zielonogórskim z tytułem magistra inżyniera. A tytuł mojej pracy dyplomowej to “Komunikacja interpersonalna – klucz do sukcesu.”
I to kolejny punkt na mapie życia dzięki któremu prowadzenie Ambasady sprawia mi tyle przyjemności.

Wydaje się jakby to było wczoraj…

…kiedy po osiemnastu latach nauki wśród cudownych ludzi, trzymając w ręku moją pierwszą “książkę”, z nadzieją i odwagą wyjechałam sama za granicę myśląc, że oto posiadłam wszechwiedzę na temat komunikacji : ) Bez wątpienia był to dopiero pierwszy krok. Natomiast tworzenie podcastów, malowanie słowem i bycie Ambasadorką Optymizmu i Radości to są właśnie rezultaty nauki, owoce twórczej pracy i wielu, wielu przygód o których opowiadam w podcastach.

“Pozwól mi otulić Cię
wirtualnym kocem
splecionym ze słów…”

Przez pierwszy rok za granicą mój pokój nazywany był “Małą Ambasadą”. Stąd pomysł na Comunicullum. Drzwi były tam zawsze otwarte. Można było przyjść w odwiedziny, po dobre słowo, ciepłą kawę, drobną pomoc i radość którą dzieliłam się na co dzień. Byłam Ambasadorką potrzeb wszelakich, a dobro jakie otrzymałam wtedy, wraca do mnie wciąż każdego dnia.

Teraz już wiem jaka moc we mnie drzemie, dlatego nie zawaham się jej użyć abyście jak najlepiej czuli się odwiedzając Ambasadę Comunicullum.
Abym mogła pomagać Wam choćby wirtualnie z podcastem, z radością życia, z wiarą we własne moce.

Rozsiewaj dobro, pozwól aby po spędzonej z tobą chwili, człowiek stawał się szczęśliwszy.

Witaj w Ambasadzie…

…gdzie o poranku pachnie kawą a na stole stoją twoje ukochane przekąski. Czeka tam na ciebie twoja Ambasadorka. Rozgość się proszę i posłuchaj podcastu który nastroi Cię pozytywnie na cały dzień.

Wieczorem natomiast, usiądź wygodnie, otwórz jeden z listów, weź lampkę wina i pozwól mi się okryć wirtualnym kocem splecionym ze słów.

W imieniu Ambasady Comunicullum
Twoja Marta.

Na koniec przeczytaj proszę drogowskazy. Niech poprowadzą Cię po blogu.

A po codziennostki zapraszam na instagrama.