Uśmiech mistrz
LISTY/BLOG

Uśmiech mistrz.

“Uśmiech to zdrowie, to najpiękniejszy i najtańszy z darów.
To obietnica, że wszystko będzie dobrze.
Kiedy się śmiejesz twoja dusza się śmieje
i wszystko wokół ciebie…” 

Dublin, Ambasada Comunicullum, Czerwiec 2020…

Moja droga E...

Dziękuje za wspaniały list. Ależ się uśmiałam, jak zawsze kiedy przychodzą listy od ciebie. Zamiast znaczka jest tam poprostu uśmiech i jest on najbardziej charakterystyczny w korespondencji pomiędzy nami. Czasy bywają ciężkie, sytuacje mogą być trudne i stawiać przed nami wyzwania wydawałoby się ponad siły, ale obie wiemy jak sobie z tym radzić.
Dziękuję. 

Każdego dnia dopracowuję system ‘brania problemów na klatę’ autorski system radzenia sobie z wyzwaniami. Oczywiście ulepsza się on za każdym razem kiedy przeczytam lub nauczę się czegoś nowego. Ale jedno mam niezmienne od zawsze wiesz? 

Jest to uśmiech.

Taki wewnętrzny, głęboki, prosto z serca. Szczery. Ponieważ znasz mnie już długo nawet nie muszę cię przekonywać jak ważny jest w życiu ten szczery uśmiech.
Bardzo mi się podobają te momenty kiedy zamieniam się w sprzedawcę uśmiechu. Spacerując dzielę się nim z każdym mijanym człowiekiem. W zamian otrzymuję wesołe “Hello” i zawsze uśmiech od ucha do ucha.
Jest to tutaj w Irlandii zupełnie naturalne wiesz? Ludzie są życzliwi i uśmiechnięci. Zawsze się miło przywitają, mijając cię, w sklepie przy kasie, w autobusie, wszędzie. Prześlą pozytywny uśmiech. Właśnie takie mam doświadczenia, choć nie wszystkim jest łatwo to zaobserwować.
Nawet teraz, kiedy powinniśmy trzymać się na dystans dołożyli machanie ręką mijając nieznajomego. A całość tego przekazu mówi ‘jest dobrze, poradzimy sobie, będzie jeszcze lepiej.
Miłego dnia, miłego spaceru’.

Znam ludzi, którzy gotowi powiedzieć, że to wszystko sztuczne, na pokaz i nieszczere. Nie można być wiecznie uśmiechniętym przecież.
Wiem też, że znasz mój ‘radar na szczerość’. Szalenie pożyteczne narzędzie, które kiedyś przysparzało mi wielu trosk. Dlatego teraz używam go świadomie i z wyczuciem.
Czuję, kiedy przekaz jest wymuszony a kiedy jest prosto z serca. Wtedy przy takiej osobie mogę być sobą, mogę śmiać się beztrosko.

Nucę sobie ulubione melodie…

Kolejnym punktem w moim systemie radzenia sobie z wyzwaniami jest nucenie melodii i słuchanie muzyki.
Pamiętasz jak razem obserwowałyśmy przechodniów? Ci co mieli słuchawki na uszach albo nucili coś pod nosem, bez jakiegokolwiek wysiłku machali, uśmiechali się, witali radośnie.
Wierzę, że każdy z nas ma jakąś muzykę i uśmiech w sercu. Tylko oblepione, obrośnięte problemami i lękami.
Ktoś kiedyś powiedział, że szczęśliwi ludzie nucą pod nosem. I powiem Ci kochana, że coś w tym jest. Obserwuję to na co dzień. Najbliżsi mi ludzie, kiedy są spokojni i akurat nie rozwiązują żadnego arcytrudnego życiowego problemu, chodzą i śpiewają do siebie w środku. Bujają się w rytm muzyki którą słyszą tylko oni. Po tym poznasz szczęśliwego człowieka.

Przypomniały mi się anegdotki i sytuacje, nie nadążam pisać tak się pchają pod pióro. Chcesz? Przypomnę Ci aby zobrazować ten ‘oblepiony, obrośnięty uśmiech’ o którym wspominam Ci w dzisiejszym liście. 

Pochłonięta pisaniem piję zimną kawę… 

A ty co pijesz?
Dolej sobie, wstań rozciągnij, zamrucz beztrosko…
A potem, wróć do czytania.
To jeszcze chwilkę potrwa albowiem głowa moja wyrzuca z działu wspomnień co chwilę nową anegdotkę. 

Pamiętasz zapewne wielu ludzi ze swojego życia.
Być może są tam wspomnienia czasem pozytywne, radosne czasem szare. Dlatego zastanów się teraz, proszę, zanim dokończę, do kogo byś poszła już teraz zaraz, w piżamie, bez makijażu. Żeby po prostu z tą osobą pobyć? Masz? A no właśnie. Z pewnością nie było to trudne, gdyż włączył ci się radar na uśmiechniętych, dobrych, życzliwych ludzi. Takich, którzy zawsze podzielają się uśmiechem, dobrym słowem, ciepłym spojrzeniem.

Zauważ, że wcale nie było trudno przypomnieć sobie takie osoby. Podobne są do wizji idealnego przyjaciela. Mam wrażenie kochana, że miałam do czynienia w większości z takimi ludźmi w swoim życiu. Ponieważ w mojej głowie co chwilę dochodzi obraz kolejnej koleżanki z dawnych lat, która macha i mówi ‘jeszcze ja, pamiętaj o mnie!’.

W rezultacie do takich osób lgniemy od razu. Przyciągają swoją dobrocią jak magnez. Masz wrażenie, że urodzili się z uśmiechem.
Ok. Siedzisz i pijesz już tę kawę w szlafroku, ze swoim ulubionym człowiekiem ze wspomnień. Jaki on jest? Jakie ma cechy? Załużmy, że jest to twój przyjaciel. Co go wyróżnia?

W moim przypadku zawsze są to osoby które nie oceniają, nie krytykują i słuchają czynnie nawet całymi godzinami.
Chociaż brzmi to jak ideał, z biegiem lat, nauczona, bardziej doświadczona, już wiem, że Ci moi ukochani ludzie, w poszukiwaniu harmonii rzadko coś mówią.
Nie zwrócą mi uwagi nawet jeżeli będę w głębokim błędzie, gdyż to nie leży w ich naturze. A co najważniejsze, aby uniknąć jakiegokolwiek konfliktu zawsze ugoszczą, wysłuchają, nie odmówią, kosztem siebie. A potem trzymają to w środku i nie potrafią odmówić następnym razem.

Dlatego pamiętaj!

Tacy przyjaciele w twoim życiu to skarb. Bezsprzecznie warto być takim przyjacielem, który nie obciąża cię swoimi problemami. Może jednak warto przyjrzeć się temu bliżej, ponieważ przepełnieni emocjami, nie potrafimy się czasem bronić. Nie potrafimy okazywać ich na tyle prawidłowo, aby w rezultacie chronić siebie.

Dlatego staraj się jak najczęściej przychodzić do ukochanego, uśmiechniętego przyjaciela z dobrą intencją. Posłuchać czasem, a nie uprawiać wieczny monolog. Zapytać się co u nich słychać i poczekać cierpliwie na odpowiedź, bo to nie leży w ich naturze aby wpaść na kawę, oczyścić się z grzechów i do następnego spotkania. Są ogromnie wrażliwi.
Nie wyrywaj się, spróbuj zrozumieć, ponieważ za tą wrażliwą, życzliwą osobą kryje się ktoś kto też czasem chciałby być wysłuchany, ma swoje własne góry do przejścia i nie potrzebuje aby mu wiecznie dokładać. Co ciekawe bardzo się przejmuje tym, co mu się mówi, ale nie ma zupełnie wpływu na to jak postąpi i co zrobi osoba która przyszła mu się wyżalić. I to go przytłacza.

Tak że bądź życzliwa. Bądź blisko. Swoje problemy staraj się rozwiązywać sama, w rezultacie coraz rzadziej obciążając przyjaciela. Chociaż wydaje się to trudne, z czasem nabierzesz wprawy i będziesz z siebie dumna.
Chcesz mieć przyjaciela? Bądź nim. W związku z tym staraj się pokonywać z odwagą swoje przeszkody a z przyjacielem podziel się kawą i szczerym uśmiechem. 

Kiedyś nie mogłam zrozumieć, że tu po Dublinem, ludzie się nie żalą. Każda z moich irlandzkich koleżanek zapytana, co słuchać i czy wszystko w porządku odpowiada, że tak. Nie obciąża problemami, nie wyskakuje od razu z kilkoma przykładami jaki to świat jest dla niej niesprawiedliwy. O radę proszą zaufane osoby i najbliższych, a koleżance sprzedają szczery uśmiech, siebie tu i teraz, dobry humor i chwilę radości. Z takiego spotkania wychodzę zawsze z naładowanymi bateriami. 

Wielokrotnie w moim życiu słyszałam:
‘A wiesz, mi to ciągle pod górkę,
nic mi się nie udaje,
nic nie umiem,
nie dam rady,
ja to się nigdy nie nauczę.
Jestem noga z tego czy z tamtego.
Zawsze najgorzej,
zawsze ciężko

Zupełnie mi nie do śmiechu tyle mam na głowie’...

Zauważ jak to brzmi kiedy czytasz. Pomyśl choć przez chwilę, czy chciałabyś mieć taką koleżankę na co dzień przy sobie?
Zatem pamiętaj. Mówiąc to przyjacielowi nie sprawisz, że się nauczysz, wszystko pokonasz albo, że uśmiechniesz. Chociaż wydaje się że to pomoże, wrócisz potem do domu i zabierzesz te problemy ze sobą. W rezultacie okaże się, że nikt Ci nie pomaga.

Załóżmy że to tylko Ty masz realny wpływ na to co się stanie i jak będzie wyglądał twój dzień. A nie koleżanka, choć tak bardzo byś chciała. Co wtedy? Prawdopodobnie ogranie Cię przerażenie, ponieważ zostajesz z problemami sam na sam. Podczas gdy to wcale nie takie złe. Niewątpliwie to właśnie początek drogi ku dojrzałości.

Reasumując, na koniec listu zaproponuję ci zabawę, jak w moich podcastach, które czasami słuchasz:
następnym razem, kiedy ktoś zapyta Cię co słychać, prześlij mu promienny, szczery uśmiech i odpowiedz, że wszystko pod kontrolą. Ponieważ jesteś na to bezsprzecznie gotowa.
A potem idź tam gdzie ludzie ‘dają radę’ i pracuj nad każdym ze swoich wyzwań, kroczek za kroczkiem. I oczywiście bądź dumna z każdego, najmniejszego nawet ale skończonego zadania.

Kolekcjonuj pozytywne emocje które towarzyszą małym sukcesom, dlatego, że warto je wspominać, a nade wszystko często uśmiechaj i…

Nie poddawaj
nigdy,
nigdy,
nigdy…
W. Churchill

Twoja korespondencyjna przyjaciółka,
Marta

Ps. Jeżeli tylko masz ochotę podziel się tym listem. Daj przeczytać komu tylko chcesz, ponieważ jest on uniwersalny prawda? I często wracaj do naszych listów, chociażby tego
https://comunicullum.com/2020/05/mala-lekcja-szczescia/

Do następnego listu.
Pa

Acha! I wpadaj na fanpage czasem.
https://www.facebook.com/Comunicullum-117029546373028

Blogerka, podcasterka, samozwańcza ambasadorka radości i optymizmu. Entuzjastycznie nastawiona do życia, z głową pełną marzeń i szaloną wyobraźnią. Piszę dla Was nostalgiczne, melancholijne listy mając nadzieję, że będą miały działanie terapeutyczne. Nagrywam pełne ciepłej energii podcasty, które zmiękczają rzeczywistość. Bardzo miło mi Cię gościć w Ambasadzie Comunicullum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *