nadzieja...
LISTY/BLOG

Nadzieja…

Raz, dwa, trzy – nadzieja,
bez której życie jest banalne,
pozbawione sensu…
Uczyń z niej towarzyszkę podróży
na ścieżce twojego życia…

Ambasada Comunicullum, Dublin, Czerwiec 2020…

Kochana A.

Dziękuję za jakże cudowny, kolejny list od ciebie. Świat który w nim opisujesz jest zachwycający. Po ostatniej wizycie w lesie miałam dokładnie te same wrażenia dotyczące nadziei, co ty patrząc w swój ogród.
Uwielbiasz metaforę ogrodu jak ja metaforę oświetlonej ścieżki w lesie.

Piszesz, że mimo przeciwności, gwałtownych zmian pogody i temperatur, twoje kwiaty i w tym roku rosną cudnie. I ja im się nie dziwię. Spójrz ile muszą mieć w sobie nadziei i wytrwałości, żeby rosnąć tak dzielnie i wytrwale wznosić głowy ku słońcu.

Wiem kochana, że ciężko jest aktualnie spoglądać z nadzieją w przyszłość. Zupełnie nie mamy na nią wpływu w rezultacie jest to szalenie przerażające. Ale cóż nam pozostało?
Pamiętaj…

Pomiędzy głębokim strachem a potężną nadzieją…

…jest czyn.
Mimo tego, że nie mamy globalnego wpływu na to co się z nami stanie, mamy możliwość podejmowania niewielkich wyborów. Takich które są w naszym zasięgu.

Spójrz na swoje kwiaty. One się nie zastanawiają czy warto rosnąć. Wiedzą, że ich droga jest ku słońcu.
Zróbmy wszystko co w naszej mocy kochana, żeby nasza droga też zawsze zmierzała ku słońcu.
Dlatego odkrywajmy nowe kierunki a kompasem niech będzie właśnie nadzieja.

Warto obserwować przyrodę. Warto się wyciszyć i zastanowić, choć tak trudne jest to w dzisiejszych czasach. Popatrz, wystarczyło, że spojrzałam na małą świeżą gałązkę w lesie, i powiedziałam o niej “nadzieja”.

Często bagatelizujemy wielkie cnoty, które były z nami od tysiąca lat. Często uciekamy aby nie otaczać się wiarą, bo przecież w kogo? co? Miłością, bo zadaje tysiące ran z których ciężko się otrząsnąć i nadzieją, bo czy warto optymistycznie spoglądać w przyszłość tak kruchą i niepewną?

Powiem Ci kochana, że to wybór z którym mierzy się każdy z nas. I żadna odpowiedź nie będzie satysfakcjonująca dla wszystkich. Jesteśmy przecież tak pięknie różni. I wiesz co? To piękne, że każdy z nas kieruje się czym innym w życiu, gdyż możemy obserwować i inspirować siebie nawzajem i dzięki tym wnioskom budować piękniejsze jutro.

Tak jak akceptuję twoją drogę bez wiary ale pełną miłości…

…tak ja staram się iść przez życie z całą trójcą. I używam jej świadomie, choć to nie łatwe w dzisiejszych czasach przyznawać się do cnót. Choć jest to dla mnie intuicyjne i nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ludziom wydaje się to zupełnie pozbawione sensu. Bez wątpienia zawsze towarzyszyły mi one w życiu i są nieodłączną częścią mnie.

Wiara w to, że gdzieś tam jest ktoś silniejszy, który się o mnie troszczy i mnie pilnuje, pomaga mi z odwagą stawiać każdy krok.

Miłość do najbliższych i do otaczającego mnie świata, powoduje, że z otwartym sercem i ufnością patrzę przez okno mojego życia.

Nadzieja zaś wskazuje mi drogę, świeci nad horyzontem i nie pozwala zejść z wyznaczonej ścieżki ku marzeniom.

Kwiaty pełne optymizmu z ogrodu nadziei.

Tak samo jest kochana w ogrodzie twojego życia. Możesz odnaleźć tam wszystkie trzy cnoty jeśli tylko chcesz.
Możesz zasiewać ziarenko nadziei każdego dnia.
Otaczać się miłością z całą odwagą, gdyż każdy z nas po kres swoich dni zasługuje na miłość.
I mieć wiarę w to, że warto pracować nad życiem każdego dnia.

Ponieważ to jeszcze nie koniec.
To dopiero początek, kolejnej pięknej podróży.
Tym razem może w głąb siebie? Czemu nie spróbować nadać podróży głębszy sens?
Tylko od ciebie zależy, czy będziesz szła ku słońcu niosąc w sercu dobro, podejmiesz wyzwanie pracy nad ogrodem swojego życia, czy otoczysz się gęstym, ciemnym lasem drzew braku wybaczenia, krzaków uprzedzeń, kwiatów przerażenia i beznadziei.
..

Dlatego wybieraj mądrze. Tak jak podpowiada Ci serce…

Do następnego listu,
Twoja korespondencyjna przyjaciółka

Marta

Ps. Jeszcze na sam koniec, zajrzyj czasem na pocztę przy ambasadzie,
https://comunicullum.com/2020/06/za-moim-oknem/

I czasem tu:
https://www.facebook.com/Comunicullum-117029546373028

Pa.

Blogerka, podcasterka, samozwańcza ambasadorka radości i optymizmu. Entuzjastycznie nastawiona do życia, z głową pełną marzeń i szaloną wyobraźnią. Piszę dla Was nostalgiczne, melancholijne listy mając nadzieję, że będą miały działanie terapeutyczne. Nagrywam pełne ciepłej energii podcasty, które zmiękczają rzeczywistość. Bardzo miło mi Cię gościć w Ambasadzie Comunicullum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *