na szlaku
LISTY/BLOG

Na szlaku…

Na górskim szlaku spotkać można spokój…
Na szlaku życia miłość do przyrody..
.
Podążaj nimi szukając zdrowia, jedności z naturą.
Odkrywaj piękno, wolność, radość życia.
Doceniaj każdą z tych chwil póki trwa
,
i niech trwa ona jak najdłużej…

Dublin, Ambasada Comunicullum, Czerwiec 2020…

Moja droga E.

Dziękuję, że tak błyskawicznie odpisujesz mi na listy. Jak tylko przeczytam zrywam się do komputera i od razu odpisuję! Kochana! Nie ma na co czekać!
Jak się domyślasz to już ostatni list w czerwcu. Kończy się miesiąc najkrótszych nocy w roku. A przecież jeszcze dosłownie przed chwilą był marzec. Też tak czujesz? Piszesz, że czas płynie zdecydowanie za szybko a największym marzeniem jest wykorzystanie każdej z chwil jak najpiękniej. Jak zatem wykorzystałaś te piękne, długie dni?

Pytasz co się wydarzyło w ostatnim tygodniu. Niby niewiele a jednak tak dużo, że aż serce rwie się do opowieści.
W końcu rozpoczęliśmy sezon na piesze wycieczki. Pokonujemy sami siebie, wybieramy ścieżki coraz dłuższe, coraz bardziej wymagające. Piękne miejsca są często trudno dostępne. Ale warto iść i się nie poddawać. Prawie zapomniałam jaką szaloną frajdę sprawia nam chodzenie po górach, parkach i lasach. Doskonale wiesz ile cudownych emocji wyzwala w sercu spacer. Choć nogi czasem bolą, jest to ból pozytywny. Ból spełnionego piechura górskiego.

Na ostatniej wycieczce zgubiliśmy się w lesie trzykrotnie, chociaż mapę mieliśmy pod ręką. Góry to jednak wyzwanie, zwłaszcza kiedy nieczęsto się w nie wychodzi. Zabrakło nam nawet wody wiesz? I w rezultacie ostatnie 3 z 13 kilometrów szliśmy z nadzieją, że parking jest tuż za zakrętem.
Oczywiści byliśmy przygotowani jak zawsze, ale plan nie zakładał zagubienia się na leśnej ścieżce. A wiesz co dodawało nam skrzydeł na szlaku oprócz widoków zapierających dech w piersiach? Śpiewanie harcerskich piosenek! Niewiarygodne, że w 2020 roku w Irlandii z córcią która niewątpliwie jest z zupełnie innego pokolenia, mogłam śpiewać chociażby stokrotkę. Na pełne gardło! Słuchały nas przecież tylko dzikie ptaki i owce, których było pełno na hali. No i mąż-tatuś : ) słuchał i nucił każdą melodię…

Na zdrowie.

Nie byłam świadoma jak gorąco i niebezpiecznie może być w Irlandzkich górach. Ale widoki rekompensowały trud. Hale miały wszystkie odcienie zieleni, w tle widać było owce, i jak tam pachniało!

Piszesz, że też każdą chwilę spędzacie w lesie i na pobliskich pagórkach. Nie miałam wątpliwości, że gdy tylko zaświeci słońce od razu wyjedziecie na cały dzień w przyrodę. Miłość do natury łączy nas na poziomie serca. Gdybym mogła całymi dniami siedziałabym na hali i nabierała sił.

Nie uwierzysz, ale na szlaku spotkaliśmy kilka grup starszych ludzi. Niby nic nadzwyczajnego ale czułam się jakbym to ja była po siedemdziesiątce : ) Jak cudownie było obserwować ich radość życia! Idealnie przygotowani w stroje do trekkingu i kijki, każdy z mapą na szyi i plecakiem. I to piękne spotkanie Julki lat 7 i dziadków pełnych podziwu dla niej – lat 70+
A największy zachwyt ogarnął mnie na parkingu, kiedy ledwo żywa dociągnęłam swoje odwodnione ciało do auta a dziadek obok dziarsko wykrzykiwał do kolegów i koleżanek dziękując im za wycieczkę. I jego słowa które na długo zapamiętam:
“Moja nawigacja pokazuje 18 km dzisiaj! Dziękuję za wspólną wycieczkę i do zobaczenia za kilka dni!”

Niesprawiedliwe : ) My “tylko” 13,80 km : )
Po tych magicznych spotkaniach na szlaku już wiem jakie hobby będę pielęgnowała do końca życia. Chcę zawsze móc wyruszyć w przyrodę, zgubić się w lesie, odkrywać nowe piękne miejsca. Być wolna, zdrowa i szczęśliwa tu i teraz. I bez wątpienia za 30 lat być staruszką dreptającą krok w krok ze swoim ukochanym staruszkiem u boku. Przecież wybór należy tylko do nas!

Czego i tobie życzę kończąc dzisiejszy list.
Pozdrawiam cieplutko i do następnego listu.

Twoja korespondencyjna przyjaciółka
Marta

Ps. Na koniec jeszcze chciałabym Cię zaprosić na instagram, gdzie jest zapisana relacja z wyprawy w góry Wicklow.
Nagrałam też kolejny 81 już podcast, posłuchaj jeśli tylko masz ochotę.

Pa

Blogerka, podcasterka, samozwańcza ambasadorka radości i optymizmu. Entuzjastycznie nastawiona do życia, z głową pełną marzeń i szaloną wyobraźnią. Piszę dla Was nostalgiczne, melancholijne listy mając nadzieję, że będą miały działanie terapeutyczne. Nagrywam pełne ciepłej energii podcasty, które zmiękczają rzeczywistość. Bardzo miło mi Cię gościć w Ambasadzie Comunicullum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *