las pełen nadziei
PODCASTY

Las pełen nadziei…

Las… Miejsce, do którego każdy z nas powinien wracać jak najczęściej. W którym każdy kamień i listek niesie ze sobą historię. Dzisiaj w odcinku 80 podcastu chciałabym wam przytoczyć opowieść o nadziei, którą opowiedział mi pewien gęsty, szary ciemny las…

Cześć!

Tu ja Wasza Marta.
Dotarliśmy do kolejnej środy, 17go czerwca. Już połowa miesiąca za nami. Na dworze pięknie i słonecznie.
Chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć jak to kreatywny człowiek absolutnie wszędzie widzi inspiracje. Bywa to czasem męczące gdyż jak coś widzę, to od razu chcę się tym podzielić, zapisać, zanotować, zapamiętać. Opowiadam o inspiracji, żeby szła dalej. Aby pokazywała ludziom, że naprawdę otaczający nas świat jest piękny i pełen inspiracji. Wystarczy tylko przystanąć i uruchomić wszystkie zmysły na poziom najwyższy. I doznawać tego tu i teraz, tego co widzimy, tego co czujemy, tego co jest wokół. Tego co jest najpiękniejsze. Zbieram te inspiracje i dzielę się z wami w podcastach i listach. Korzystajcie!

W tym tygodniu…

…zarówno w dzisiejszym podcaście jak i w piątkowym liście, zajmę się tematem nadziei. A przyszedł mi on spontanicznie, jak wszystkie inspiracje które czerpię.
W weekend byłam w górach, w lesie. Niby nic. Szliśmy zwyczajną alejką słoneczną.
Ten kto zna mnie dłużej wie, jak bardzo kocham metaforę słonecznej, pięknej, leśnej drogi. Takiej bezpiecznej. To jest moja ulubiona metafora. Metafora lasu, ale właściwie metafora oświetlonej ścieżki w lesie. Tej bezpiecznej, tej po której chce Ci się iść bo prowadzą Cię promienie słońca. 

Kiedy szliśmy szlakiem, nagle po lewej stronie pojawiła się brama do lasu. Dosłownie. Ale ten las był zupełnie inny niż ten którym szliśmy. Ten las był ciemny, szary, wręcz czarny. W słoneczny dzień było tam ciemno i przerażająco. Ściółka była szara jak posypana popiołem. Drzewa iglaste tak gęsto posadzone, że kiedy urosły zamknęły dopływ światła do ściółki.
Kiedy spojrzałam w górę, widziałam, że korony są zielone. Ale kiedy spojrzałam do przodu, był to przerażający czarny tunel. Bałam się tam wejść oczywiście, bo się naoglądałam różnych filmów i mam bujną wyobraźnię. Na szczęście byliśmy całą rodziną więc w ten las weszliśmy.

Hellfire Club, Dublin, Irlandia.

Stanęłam z brzegu…

… i właśnie tam wyobraziłam sobie człowieka bez nadziei. Smutnego, otoczonego lękami i problemami.
Ponieważ odważyłam się wejść do tego tunelu, użyłam jednej z moich mocy. Całą drogę prowadziła mnie nadzieja.
Nadzieja, że po drugiej stronie tego tunelu, jest pięknie i jasno, że kiedyś się ten tunel kończy.
Chociaż nie było widać końca, postanowiłam nie zatrzymywać się tylko iść.

W pewnym momencie…

…na jednym z drzew oświetlonych promieniem słońca, zauważyłam świeże, piękne, zielone, młodziusieńkie gałązki. Choć wydawało się to zupełnie nie możliwe w takiej gęstwinie. Przecież tam ciemno i mroczno. Tam nie ma nadziei. A jednak, spójrzcie! Wyszło słońce, przebiło się jakimś cudem, oświetliło drzewo i drzewo od razu zaczęło puszczać świeże, piękne, zielone gałązki.

Wyszliśmy z tego lasu, zaledwie może po dwustu metrach, i zieleń która była po drugiej stronie aż biła w oczy. A las pachniał i w rezultacie odetchnęłam z ulgą.

Czyli warto było?

Wejść w ten tunel, z nadzieją i odwagą przejść na drugą stronę żeby zobaczyć jak pięknie jest i że warto było podjąć to wyzwanie?
Idąc tą metaforą kochani tak sobie pomyślałam, że…

…nadzieja przecież,
to nie jest patrzenie za horyzont
ale w głąb siebie.
Bo to odwaga,
by pięknie żyć i dobrze czynić…

Po powrocie do domu zaczęłam czytać o nadziei, i dopasowałam wszystko to co już wiem, i całe moje doświadczenie.
Pięknie jest umieć połączyć te wszystkie  kropki, te wszystkie fakty i wyciągnąć z tego pożyteczną refleksję.
Zobaczcie, że dzięki nadziei chce nam się rano wstawać i żyć. Jest głęboko ukryta w sercu. Wierzę, że im więcej nadziei na lepsze jutro, tym radośniej spoglądamy przez okno. Czekamy na nowe.
Nadzieja powoduje, że nie zatrzymujemy się na przeszłości. Nie rozpamiętujemy jej. Nie rozgrzebujemy bez przerwy. Jest tu i teraz i przyszłość. I dlatego warto ją mieć w sercu.

Spójrzcie. Można wejść w taki tunel i utknąć. W tunel szarego lasu mrocznego. Usiąść w tych lękach, zacząć płakać, pogrążyć się w beznadziei, depresji, niemocy.
Ale można też wstać i z nadzieją i odwagą, iść. Nie zatrzymywać. Iść do póki nie znajdzie się tego miejsca do którego się zmierza i tam żyć. 

Nadzieja, to poszukiwanie dobra.

To poszukiwanie rozwiązań, więc nie zatrzymujmy się. Próbujmy, walczmy realizujmy i co najważniejsze, podejmujmy wyzwania. Gdyby ta gałązka nie miała nadziei, to po kiego grzyba pchałaby się na świat?
A jednak!
W mrocznym lesie, na mokrym drzewie, pojawił się promień słońca. Ogrzał odpowiednio i drzewo które było jednym  z czarnych gęsto upchanych drzew i zaczęło wypuszczać zielone gałązki nadziei. Na lepsze jutro.

Słuchaj, a jak jest u ciebie z nadzieją? Czujesz się bezsilna, bezradna i po dziurki w koktajlu lęków? Czy może jednak tli się w tobie nadzieja, że wszystko będzie dobrze, że jakoś się ułoży, że warto ryzykować, być i żyć?

Zabawa na dziś…

… i zabawa na tydzień z nadzieją.
Napisz kilka, tak minimum dziesięć zdań zaczynających się od “mam nadzieję, że…”.
Popracujemy najpierw z tą prostą nadzieją nad zmianą, że coś się zmieni na lepsze. A ta głęboko ukryta nadzieja jako odwaga by pięknie żyć, pojawi się z czasem sama, czego ja wam życzę z całego serducha.

Pomyśl też sobie, którą ścieżką warto iść. Tą oświetloną pełną rozwoju, nadziei, wyzywań, lepszego jutra? Czy siedzieć w tym tunelu z szarych, smutnych drzew. Bo w sumie po co. I tak się coś zepsuje. Zastanów się dobrze. Budź w sobie tą nadzieję. Nawet jeżeli jej nie masz. Zastanawiaj się często w jakim celu robisz to co robisz. Przecież celem nie musi być od razu “bo będę panią prezes”. Może być lepsze jutro dla ciebie albo dla twoich dzieci. Więcej uśmiechniętych poranków i radosnych chwil do kolekcjonowania. Takie mogą być cele przecież. Do których z nadzieją i odwagą będziesz dążyć. Spróbuj chociaż.

I nie poddawaj się nigdy, nigdy, nigdy.

Cześć!

Ps. A może masz jeszcze ochotę posłuchać chociażby co zdarzyło się
27 Maja 2020 roku
https://comunicullum.com/2020/05/77-podcastow-mocy/

I wskakuj czasem na fanpage, choćby po to by polubić albo zostawić komentarz. Będzie mi szalenie miło!
https://www.facebook.com/Comunicullum-117029546373028

Blogerka, podcasterka, samozwańcza ambasadorka radości i optymizmu. Entuzjastycznie nastawiona do życia, z głową pełną marzeń i szaloną wyobraźnią. Piszę dla Was nostalgiczne, melancholijne listy mając nadzieję, że będą miały działanie terapeutyczne. Nagrywam pełne ciepłej energii podcasty, które zmiękczają rzeczywistość. Bardzo miło mi Cię gościć w Ambasadzie Comunicullum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *