LISTY/BLOG

Nie bój się prosić o pomoc.

Dublin, Ambasada Comunicullum, Maj 2020…

Hej kochana

Minął już tydzień od ostatniego listu do ciebie. Niewiele więcej wiem, niewiele więcej zdobyłam, ale to co mogę, to pobyć z tobą znów przez chwilę.

Życie nie zawsze jest śliczne, dlatego kochajmy bestie fantastyczne” jak to było w bajce Pixar “Odbijany”. Każdy z nas ma taką bestię fantastyczną w sobie wiesz? I ty także. Jesteś wyjątkowa i za to Cię kocham. 

Piszesz, że tyle na głowie, już nie dajesz rady. I ja w to wierzę. Świat bywa przewrotny, czasami ciężki, ale nauczyłam się, że to ode mnie zależy jak wygląda mój świat. I chciałabym, abyś i ty się nauczyła. Może czytając kolejny mój list? Jeżeli tylko mogę, służę pomocą. Podam Ci najprostszy przykład. Wpis na blogu, aby dodać Ci otuchy, czy czyste okna bo już mam “przyciemniane”? Ależ oczywiście, że wpis na bloga! Wybór oczywisty. Też podział obowiązków nie jest tu bez znaczenia. I długie rozmowy nie oskarżające. Czyli wrócę do tego, co od zawsze Ci pisałam. Nie bój się prosić o pomoc. I tą codzienną i tą ode mnie. Czasami świat nas przygniata. I wiesz doskonale, że czasem wystarczy rozmowa z przyjaciółką, która czeka. Prawda? Wystarczy dobre słowo od kogoś życzliwego… Jeżeli znasz taką osobę, napisz do niej. Skoro zawsze odpisuje, pewnie troszczy się o Ciebie. I zależy jej na twoim uśmiechu od rana. Tak jak i mi zależy. Może się też wydawać, że problem twój jest jednak większy. Przeraża i przytłacza. I nie chcesz się nim dzielić. Wylej to jednak na papier, wypisz, wypłacz się, oczyść oczy i duszę. List ten schowaj, wyrzuć, spal, a potem napisz do przyjaciółki. Na początku zwykłe “co tam?”

Może od lat się nie widziałyście i tak zwyczajnie głupio zacząć, a serce wciąż tęskni? Czasami i ja piszę do moich przyjaciółek z dawnych lat. Zdarza się, że wielokrotnie wchodzę do tej samej rzeki aby upewnić się, że już nikt tam na mnie nie czeka. Zdarza się też tak, że Ci co byli kiedyś w moim życiu najważniejsi odrobili swoją lekcję i już nie chcą być częścią mojego świata. I ja puszczam ich wolno z nadzieją, że kiedy się spotkamy spojrzymy na siebie z taką samą życzliwością jaką budowaliśmy przez lata. Gubimy się, kochana moja, w tym pędzie. Oj, gubimy. Coś co wydawało mi się oczywiste, jak na przykład właśnie przyjaźnie do końca życia, ulatuje z biegiem czasu. Poznajemy nowych ludzi, a im jesteśmy starsi tym ostrożniejsi. Zauważyłam też, że do niektórych przyjaźni musiałam dorosnąć by zauważyć jak wartościowych ludzi mam wokół siebie. Niektóre musiałam długo rozpisywać, odpowiadać na pytania i przerabiać aby w końcu zrozumieć, a i tak jest to tylko moja perspektywa, opinia i subiektywne spojrzenie na sytuację…

Bywa też tak, że zaufany człowiek próbuje nam pokazać, że z jego perspektywy sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Ale oczywiście rzadko słuchamy. Oczywiście… Ale już wtedy warto otworzyć szerzej oczy, włączyć radar, dbać o swoje serce i o siebie samą. Mam przyjaciółki, i tu Ci muszę powiedzieć, które są tak skryte, że z odwagą piszą do mnie i czytają co u mnie słychać, a Ja nic a nic nie mogę wyciągnąć od nich. No skrawki jakieś normalnie. A jak się czegoś dowiem, przypadkiem, albo zaobserwuję, to słyszę: “No wiesz, takie tam, nie chciałam Ci dupy zawracać, myślałam, że to nieważne…” Ależ oczywiście, że ważne! Ależ oczywiście, że “dupę zawracać”! Od tego są przyjaciele! Każdy patrzy przez pryzmat swojego Ja. I często się zdarza, że nie chcemy aby ktoś nam zawracał gitarę, mamy wystarczająco problemów. I dlatego nie “trujemy” innym. A ja chcę żeby mi “zawracano gitarę”. Chcę żebyś mi truła w swoich listach, bo wiem, że pozwoli Ci to spojrzeć na sytuację z dystansu. Przerobić, przemyśleć. Przecież zawsze możesz te listy schować, porwać, zgnieść czy wyrzucić… I umówmy się, że nie chodzi tu o naprawianie twojego świata, bo to od ciebie zależy jakie decyzje podejmujesz, jesteś dorosła i odpowiedzialna, ale o dobre słowo i szczerą rozmowę dzięki której będzie Ci łatwiej te decyzje podejmować.

Przegadałam tysiące godzin żeby zrozumieć jak fantastycznie się różnimy, jak bardzo różne potrzeby mamy. Nauczyłam się kochać ludzi takimi jakimi są i wciąż uczę się słuchać. Właśnie. Uczę się słuchać żeby zrozumieć. Poprawiam błędy we własnym oprogramowaniu. I dlatego piszę listy do ciebie a nie dzwonię. List możesz czytać we własnym tempie a mój słowotok potrafi zmęczyć i ja to wiem : ) Obserwuję i uczę się od najlepszych. Wiesz, że najwięcej o ludziach nauczyłam się pracując nad sobą? Klaudia moja przyjaciółka i trenerka mnie tego wciąż uczy. Pokazując, że zanim wydam opinię i podsumuję słowotokiem, warto najpierw ubrać czyjeś buty i chwilę w nich pochodzić. Spojrzeć z innej perspektywy. Więc uczę się siebie, Ciebie i innych już kilkadziesiąt miesięcy. A może i całe życie…

Wiesz kochana, wspaniałe jest to, że moja miłość do ludzi nie gaśnie tylko wraz z rozwojem robi się bardziej wartościowa. Może chcesz wiedzieć “jak miłość może być bardziej wartościowa?” Nauczyłam się, że miłość i empatia to nie jest całodobowa piecza nad czynami innych. I kontrola, żeby nic im się nie stało. To zabija i wypala. To nie jest też decydowanie za nie umiejących podjąć decyzji, ani tym bardziej nie jest to wspólny wróg. Czasami trzeba usunąć przyjaciółce materac jakim się jest i pozwolić upaść, zrozumieć. Dać jej szansę żeby miała kontrolę nad własnym życiem, żeby nad własnym życiem zaczęła pracować. A moim zadaniem jest podlewać te rosnące skrzydła, sklejać te połamane, dmuchać w te rozwinięte i przykrywać te zmęczone wirtualnym kocem utkanym ze słów…

Wciąż czekam na list od ciebie. Przecież nie musi być super długi. Zacznij może zwyczajnie: “Cześć, co słychać?” 

Twoja korespondencyjna przyjaciółka,
Marta

PS. Pamiętaj, że przeprowadziłam się do internetu i mam nowy adres. Pisz śmiało na listy@comunicullum.com dzięki temu będziemy w stałym kontakcie. 

Blogerka, podcasterka, samozwańcza ambasadorka radości i optymizmu. Entuzjastycznie nastawiona do życia, z głową pełną marzeń i szaloną wyobraźnią. Piszę dla Was nostalgiczne, melancholijne listy mając nadzieję, że będą miały działanie terapeutyczne. Nagrywam pełne ciepłej energii podcasty, które zmiękczają rzeczywistość. Bardzo miło mi Cię gościć w Ambasadzie Comunicullum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *