LISTY/BLOG

Lekcja troski

Dublin, Ambasada Comunicullum, Maj 2020…

Moja droga M. 

Mijają dni, tygodnie, miesiące i po raz kolejny przyszło mi zrozumieć, że miałaś rację. Miałaś rację mówiąc, że dbać o siebie trzeba zawsze. Nic w życiu nie możemy wziąć za pewnik i jeżeli raz coś nam się przytrafiło, może przytrafić się znowu. Pamiętasz, jak mówiłaś, że zdrowie jest stanem chwilowym? I, to, że aktualnie nic nam nie dolega, nie oznacza, że tak będzie zawsze? Słyszę w uszach słowa mamy, babci, przyjaciółek. Powtarzały, żeby dbać o siebie, przecież nic nie zostało nam dane raz na zawsze… Kiedy dorastamy, chcemy podejmować własne decyzje. Na swoich błędach człowiek uczy się błyskawicznie. Jeżeli jest odpowiednio dojrzały i odpowiedzialny. Wiem, że zawsze chcesz sama się przekonać, czy ktoś ma rację i ja także. Sama chcę decydować o swoim losie. Na własnej skórze odczuć, że miałaś rację, że popełniłam błąd nie słuchając Cię. Albo udowodnić, że tym razem będzie zupełnie inaczej, bo mnie niektóre sprawy nie dotyczą. Wiem też, że przez lata miałaś podobnie. Ciężar wyboru, kto jest ważniejszy i na co wydać pieniądze. Czasami lekki katar czy brak głosu nie powstrzymywał Cię przed pójściem do pracy, bo przecież nikt nam za siedzenie w domu nie zapłaci. Wiesz dobrze, że dokonywałam tych samych wyborów. Wtedy wydawało mi się to oczywiste i bezdyskusyjne. Strzepywałam zmęczenie z ubrania, poprawiałam przysłowiową koronę i do obowiązków. Bo kto jak nie ja. Nie przyznam się, bo kogo to obchodzi. Inni mają gorzej i samo się nie zrobi…Teraz i Ty i ja jesteśmy w domu. Na świecie szaleje pandemia. Ziemia odpoczywa i ja odpoczywam. I wiesz co odkryłam? Słowa, które słyszałyśmy w dzieciństwie tak często, niosą w sobie szczyptę prawdy. A wszystkie te troskliwe podpowiedzi “Nie stawaj w przeciągu, ubierz się, wylecz chorobę, nie denerwuj się, bo wrzodów dostaniesz, ubierz kapcie, poleż w łóżku…” wynikają z doświadczenia jakie miały nasze mamy wiesz? Tylko one, czasami, nie umiały się tym dzielić. Nie potrafiły przekazać tej mądrości, mówiąc “Bo ja tak powiedziałam, rób co Ci mówię”. Były tak samo zmęczone jak my. Tak samo zabiegane i wiecznie się o nas martwiły. Pokazując nam, że od rana do wieczora trzeba być zajętym i zawsze jest coś do zrobienia. Obserwując to nie nauczyłyśmy się odpoczywać. A kiedy już padamy na pysk, mamy wyrzuty sumienia. Mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno aby nauczyć się odpuszczać. Po tym co mi powiedziałaś, jak zareagował twój organizm na odpoczynek, chciałam Ci powiedzieć, że mój zareagował podobnie. Ciebie dopadł wirus, a mi wychodzą niedoleczone choroby w różnej postaci, przeważnie ataku bakterii. A takie obie mądre byłyśmy. Jedna niezniszczalna i druga. Każda na swój autorski sposób… Pisała też do mnie inna koleżanka i powiem Ci, wrażenia podobne. Kiedy ciało się uspokoiło i myśli przestały gonić, zaczęło ją wszystko boleć. Ale wiesz co? To dobrze. Znasz mnie doskonale i wiesz, że szklankę nadziei mam zawsze prawie pełną. Wierzę, że to wszystko ma sens. Mamy teraz czas, żeby pomyśleć o sobie. Może zaplanujemy jakąś strategię? Na przykład, już nigdy nie przesiedzimy choroby w pracy? To bardzo ważne. Kiedy organizm podjął próbę otrzęsin z toksyn, zrozumiałam, że przegięłam. I już wiem, którędy droga. Chcesz, zabiorę Cię ze sobą. Zawsze proponuję wspólne wyprawy choć wiem, że każda z nas ma swoją własną drogę, swój własny las. Każdy z nich jest piękny i oryginalny. Zrozumiałam, że warto słuchać innych. Być ostrożniejszym i zawsze szukać głębszego sensu w trosce, którą otaczają nas najbliżsi. Posłuchać i poważnie się zastanowić, czy aby nie mają czasem racji? Zaczęłam od przyznawania racji i przyznawania się do błędu, wiesz? Mówię otwarcie, miałaś rację. Miałaś rację kochana ostrzegając mnie przed konsekwencjami. Bardzo często jednak jestem przekora. Lubię udowadniać, że jak ja coś zrobię to tak na pewno nie będzie. Rezultat będzie zupełnie inny. Pamiętasz, kiedy wszystkich namawiałam do wyleczenia się w domu, kiedy szalała grypa dookoła? A kiedy sama zachorowałam, podjęłam dokładnie taką samą decyzję jak znajomi. Dałam sobie sobotę i niedzielę do odpoczynku i w poniedziałek, słaba, pojawiłam się w pracy. Teraz już nie oceniam. Nie krytykuję. 

Odpoczywam. 

Zaparzyłam sobie herbaty. 

Osiedle powoli układa się do snu. Dni są coraz dłuższe i zlewają się w jeden tydzień. 

Pozwoliłam sobie, w tym dziewiątym tygodniu kwarantanny na odpoczynek. Świat i tak nie zauważy, że się schowałam, a ja poczuję ogromną różnicę. Nie jest łatwo powiedzieć sobie “Stop! Gdzie pędzisz!” Ale umiejętność odpoczynku i dbania o siebie jest najważniejsza. Ważniejsza niż cokolwiek innego. 

Tęsknię za rozmową z tobą. Taką przy pachnącej kawie. Tęsknię za możliwością siedzenia w kafejce, aż zgaszą światło. Za spacerami, choć wiatr i spotkaniami, choć deszcz ze śniegiem. Kiedy mi smutno, zamykam oczy i przypominam sobie wszystkie nasze spotkania, po długim czasie nieobecności. Wszystkie momenty wtulenia i ukojenia, że oto widzimy się znów. I te uśmiechy sobie przypominam, szerokie do łez na widok przyjaciół którzy zajmują honorowe miejsce w moim sercu. Często wracam do zdjęć i kocham piątki. Gdyż wtedy wysyłam list do Ciebie. Z nadzieją, że spotkamy się znów…

Twoja korespondencyjna przyjaciółka,
Marta

PS. Pamiętaj, że przeprowadziłam się do internetu i mam nowy adres. Pisz śmiało na listy@comunicullum.com dzięki temu będziemy w stałym kontakcie. 

Blogerka, podcasterka, samozwańcza ambasadorka radości i optymizmu. Entuzjastycznie nastawiona do życia, z głową pełną marzeń i szaloną wyobraźnią. Piszę dla Was nostalgiczne, melancholijne listy mając nadzieję, że będą miały działanie terapeutyczne. Nagrywam pełne ciepłej energii podcasty, które zmiękczają rzeczywistość. Bardzo miło mi Cię gościć w Ambasadzie Comunicullum.

komentarze 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *