Bez kategorii

Ślimacze początki.

W końcu odważyłam się zamieszkać na stałe w internecie. Po wielu latach bycia czajnikiem i braku odwagi. Ślimacze te kroki, ależ jakie autentyczne!

Kilka razy zaczynałam tworzyć bloga na blogspocie, kiedy blogosfera raczkowała, lecz wtedy jakoś nie pokochałam tej formy pisania. W dalszym ciągu długopis, kartka i list do przyjaciółki zwyciężały. Nie czułam się wystarczająco odważna, żeby pisać w “kosmos”. Miałam wrażenie, że ktoś to przeczyta i wpadnę w tarapaty i więcej będzie z tego tragedii niż pożytku. Planu żadnego nie miałam więc zajęłam się szeroko pojętym życiem.

…pomiędzy kiedyś a dziś…

Od zawsze lubię czuć się potrzebna i jeżeli w jakikolwiek sposób mogę pomóc komuś, choćby dobrym słowem, czuję się szczęśliwa. Moje listy tak działały. Niestety w miarę dorastania pierwsza uśpiona została epistolografia. Moja miłość do listów. Prawdziwych, które akurat ślimacze nie były. Szkoda tylko Wam powiem, że wylądowały w szufladzie, albo zupełnie już zostały zniszczone.
Następnie coraz więcej czasu naturalnie poświęcałam rodzinie i pracy, tak samo jak wszystkie moje przyjaciółki i żadna z nas nie znalazła już czasu na pisanie długich listów. 

I tak obudziłam się w 2019 roku w wieku 37 lat. 

Lekcje życia póki co odrobione na czwórkę, myślę sobie, na piątkę będę pracowała do końca życia i przyznam ją sobie, albo i nie, z ostatnim oddechem. Więc teraz czas na pasje, pomyślałam, które w skali do pięciu oceniam na dwa z plusem : ) Takie ślimacze początki : )

…i się zaczęło…

W pewnym momencie w moim życiu zaczęło brakować nauki, rozwoju i nowości. Kontaktu z ludźmi, korespondencji i relacji z kimś innym niż zwykle. Długo zastanawiałam się siedząc pod tą ścianą jak to zmienić, zadając sobie pytanie, do czego ja się mogę światu przydać? Za namową koleżanki zaczęłam od stacjonarnego szkolenia w kwietniu 2019. Tam poznałam wspaniałą mentorkę, która poprowadziła mnie przez szereg kolejnych szkoleń i z którą spędziłam twórczy i ogromnie wartościowy czas. A potem już z górki. Mentorka została przyjaciółką i szefową, a ja od tamtej pory rozpędzona na nowo, uczę się siebie i dla siebie. Przypomniałam sobie co kocham najbardziej, odkryłam swoje mocne strony i teraz nie zawaham się tego wszystkiego użyć. 

…czas wykorzystać wiedzę w działaniu…

W sierpniu 2019, po kolejnej burzy w mojej głowie kupiłam adres w internecie comunicullum.com ale długo trwało zanim postanowiłam tam zamieszkać. Ślimacze… Nie będę się powtarzać : )

Swoją przygodę w internecie zaczęłam od słowa mówionego czyli PODCASTów.  Nałożyło się to z wielką frajdą w słuchaniu innych. Wyrobiliśmy sobie z mężem rutynę słuchania podcastów codziennie w drodze do pracy i z pracy. Tak mi się spodobała ta forma przekazywania wiedzy i myśli, że też postanowiłam spróbować. 

We wrześniu 2019 zaczęłam nagrywać podcasty i na chwilę obecną (29.04.2020) jest ich już w bazie 81 plus 7 opowieści szeptanych mojego autorstwa dla dzieci i dorosłych.
I tu już nic nie było ślimacze!
Rozpędziłam się do czerwoności! Pokochałam tę sztukę przez mini “sz” tak bardzo, że zarywałam zimowe noce i poranki aby nagrywać codziennie od poniedziałku do piątku na szóstą rano. Wymagało to kilkunastu godzin pracy tygodniowo, oprócz zwykłej pracy do 18:00 poza domem, więc nie czułam się wtedy na tyle silna, żeby prowadzić jeszcze blog. 

Następnie była głęboka zima, luty i grypa (podcast 69) która wykasowała z obiegu moje czynne nagrywanie. Nie miałam siły mówić i długo wracałam do zdrowia. Wtedy właśnie powoli zaczął się budzić projekt bloga. Gdybym miała bloga, pomyślałam, mogłabym puścić jakieś treści z bazy treści i nie zawieść żadnego odbiorcy. Moje podcasty są spontaniczne, kolorowe, zmiękczające rzeczywistość i nie da się ich nagrać na zapas w dużej ilości. A gdybym miała w zapasie list albo felieton, każda z Was mogłaby pozostać ze mną w kontakcie mimo mojego chwilowego braku sił.

… gdy uczeń jest gotowy, Mistrz się pojawia…

Tak mówi stare chińskie przysłowie. Rozumiem je jako drogę, na której, jako pilny uczeń, spotykam dobrych nauczycieli i staję się silniejsza, bardziej doświadczona. Wierzę, że kiedy solidnie przepracuję jakąś lekcję pojawia się nauczyciel od kolejnej do przepracowania, i to jedna z najpiękniejszych dróg jaką mi przyszło kroczyć. 

Przyszedł więc czas na bloga. Coraz mniej nagrywam, coraz więcej uczę się do nowego projektu.

Dowiedziałam się, że podcast jest wspaniałym dodatkiem i rewelacyjnym medium ale największą moc ma jednak słowo pisane, i że tworząc bloga, mogę dotrzeć do tych z Was, które wolą czytać. No i nikt mnie spod mojego adresu nie wykopie, taką mam przynajmniej nadzieję. To jest mój internetowy dom, w którym będę częstym bywalcem. Moja Ambasada Optymizmu, do której drzwi są zawsze otwarte. Nie tylko od święta. Mogę w końcu pokazać jaką wielką frajdę daje mi pisanie i nie skończyć mojej twórczości na pamiętniku, listach do przyjaciółek i luźnych notatkach. 

…w Ambasadzie Optymizmu Comunicullum…

Co będzie można przeczytać u mnie w internetowej ambasadzie?

Jedne wpisy będą przypominały listy, inne będą felietonami, a jeszcze inne kartkami z przeszłości. Będą też opowieści szeptane na dobranoc i oczywiście baza podcastów dla wszystkich, którzy zechcą mnie dodatkowo posłuchać. A całość oparta na wizji Optymistycznej Komunikacji prosto z Ambasady Comunicullum, gdzie słowa dodają otuchy, gdzie czujesz się bezpiecznie i choć na chwilę otulona wirtualnym kocem słów.

Może i ty znajdziesz coś dla siebie i mam nadzieję, że wszystko będzie Ci się odbierało z równą przyjemnością. I tylko od Ciebie zależy jaką formę wybierzesz sobie na dziś.

Dziękuję za poświęcony, twój jakże cenny, czas.

W imieniu Ambasady Comunicullum

Twoja Marta

Cieszę się, że przeczytałaś mój pierwszy wpis. Zapraszam więc na drugi. Tym razem List z Ambasady. Może też Ci się spodoba

Przywitaj się też ze mną na Facebooku i Instagramie.
Będzie mi szalenie miło!

Blogerka, podcasterka, samozwańcza ambasadorka radości i optymizmu. Entuzjastycznie nastawiona do życia, z głową pełną marzeń i szaloną wyobraźnią. Piszę dla Was nostalgiczne, melancholijne listy mając nadzieję, że będą miały działanie terapeutyczne. Nagrywam pełne ciepłej energii podcasty, które zmiękczają rzeczywistość. Bardzo miło mi Cię gościć w Ambasadzie Comunicullum.

komentarze 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *